Z prawego uda wystaje mu na dobre 40 cm metalowa konstrukcja. Kość udowa zgruchotana. – Ostrzał rakietowy pod Iziumem – tłumaczy 17-letni D. Dziś dotarł do Polski po trzech i pół miesiącach tułaczki. Zaraz zaprowadzimy go do pociągu, którym pojedzie na spotkanie ze stęsknionymi rodzicami, którzy nie spoczęli, póki nie wydostali go z okupowanych terytoriów.
EDIT: Nasz wolontariusz, Juliusz, nie wytrzymał i wsadził chłopaka do auta. Za półtorej godziny spotka się z rodzicami.